wtorek, 20 września 2016

Wyprawka studentki

Rok akademicki zbliża się wielkimi krokami. Pewnie większość z was, podobnie jak ja, ma już kupione całe wyposażenie. Gdybyście jednak zastanawiali się, co jeszcze warto mieć, to już śpieszę z postem, w którym pokażę wam, jak wygląda moja wyprawka.


Na początek podstawy, czyli dwa kołonotatniki z Biedronki. To w nich notuję na wykładach, później wyrywam te kartki i wpinam do segregatora. 


Następne kołonotatniki, także z Biedronki. Jestem bardzo zaskoczona ich dobrą jakością, zwłaszcza biorąc pod uwagę ich cenę.


Tutaj wspominane już segregatory. Ten w babeczki (Tesco) sprawdzał się w tym roku na psychologii idealnie, więc dalej będzie do niej przeznaczony, a w czerwonym (E.Leclerc) będą notatki z ekonomii. 


Różnego rodzaju przydatne drobiazgi - spinacze, samoprzylepne karteczki, zszywasz i długopisy. Moje absolutne must have. (Biedronka)


Notatnik do zapisywania dat kolokwiów i materiałów do przygotowania (E.Leclerc) i cienkopisy (Biedronka). Nie wiem, jak wy, ale ja uwielbiam mieć kolorowe notatki. Dużo szybciej wtedy zapamiętuję, chociaż paradoksalnie we wszystkich testach wychodzi mi, że jestem słuchowcem, więc to nie powinno mieć dla mnie znaczenia.


Skoroszyt, przezroczysta teczka i teczka z gumką (L.Eclerc). To w nich noszę potrzebne materiały na dane ćwiczenia. Nie będę przecież nosić całego segregatora. To akurat wersja kolorystyczna dla psychologii.


To samo tylko w wersji kolorystycznej dla ekonomii. 


Moją listę kończy podkładka z motywacyjnym cytatem (Pepco). 

Uwielbiam kupować gadżety, które mają usprawnić naukę, co widać. Jest tego zdecydowanie za dużo, ale uważam, że dzięki temu mam większą motywacją do tworzenia notatek czy chodzenia na wykłady, więc warto.

A wy kontynuujecie jeszcze edukację? Jeśli tak, to jak wygląda wasza wyprawka?

6 komentarze:

  1. Znając mnie i moją uczelnie, znowu przeżyje cały semestr mając jedynie jeden malutki zeszycik. :D Chociaż zobaczymy jak to będzie. Przy sesji zawsze mam multum zakreślaczy i tych malutkich karteczek samoprzylepnych. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam te małe karteczki. Znignęłabym bez nich :D

      Usuń
  2. Skoroszyt, ryza papieru (wszelkie linie przeszkadzają mi w czytaniu przy gorszym świetle lub zmęczeniu), pióro, kolorowe długopisy, znaczniki tekstu, czytnik e-book - zestaw idealny do studiowania na filologii polskiej. Jak jeszcze studiowałam ekonomię to wchodził w to kalkulator naukowy i ołówek, ale skoro skończyłam, to już nie są potrzebne.
    W ogóle zauważyłam, ze jak zaczynałam studia, to minimalizowałam potrzeby w kwestii wyprawki, a teraz, kiedy juz końcówka, to znów rosną :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli muszę pomyśleć o tym kalkulatorze skoro mówić, że potrzebny ;) Co do kwestii wyprawki to miałam podobnie - w szkole nie lubiłam jej kupować i kupowałam byle co, a teraz mam tego mnóstwo :D Wydaje mi się, że to wina tego, że teraz spędzam 10x więcej czasu na nauce, więc lubię mieć ładne wyposażenie :D

      Usuń
  3. może to śmieszne, ale jeszcze nie mam gotowej wyprawki, kupię kilka zeszytów przed samymi zajęciami i tyle :D jestem taka nieogarnięta zawsze. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wydaje, że śmieszniejsze jest to, że ja to tak przeżywam :D

      Usuń

 

Życie bez książek? Nigdy! Template by Ipietoon Cute Blog Design and Bukit Gambang